Milioner prosi chłopca żyjącego na ulicy, by usiadł do fortepianu, gdy zauważa jego szczere, niemal bolesne zainteresowanie instrumentem. Ale kiedy dwunastoletnie dziecko zaczyna grać z bezbłędnym mistrzostwem, biznesmen pada na kolana, bo dostrzega szczegół, który zmienia wszystko.

— A ta melodia? — Ágoston podszedł bliżej do fortepianu. — Gdzie ją słyszałeś?

Lukács zawahał się na chwilę. W jego oczach błysnęła ostrożność, której nauczył się na ulicy.

— Mama mi ją śpiewała, kiedy byłem mały. Mówiła, że ​​napisała ją bardzo utalentowana osoba. Dla dziecka… żeby nie bało się ciemności.

Coś w Augustynie pękło. Oparł się o fortepian, żeby nie upaść.

— Do Mary. Zmarła zeszłej zimy.

Zawołali. Umarł. Słowa odbiły się echem od marmurowych ścian.

Gdzie mieszkasz?

Następny