Łyżka wypadła mu z ręki.
— Zrobiłaś sobie krzywdę? — zapytała cicho.
Andriej spojrzał na bliznę niemal nieobecnym wzrokiem.
— Mam ją od dziecka. Z tego, co mówili mi rodzice… Znaleziono mnie, jak błąkałam się w pobliżu targu. Podobno skaleczyłam się o zardzewiałą blachę. Nie mam żadnych wyraźnych wspomnień. Tylko… hałas. Muzyka. Mnóstwo ludzi.
Serce Eleny zaczęło bić tak głośno, że wydawało jej się, że słychać je w całej kuchni.
— Targ? — wyszeptała.
— Tak. Na obrzeżach miasta. Miałam jakieś trzy lata.
Trzy lata.
Farma.
Zardzewiała blacha.
Elena oparła się o stół, żeby nie upaść.
— Czy pamiętasz coś jeszcze? — zapytała ze łzami w oczach.
Andriej zamknął na chwilę oczy.
Następny