Po zebraniu wszystkich dowodów i uporządkowaniu wszystkiego, zaczęłam wcielać swój plan w życie. Każdego dnia, z uśmiechem na twarzy, robiłam krok po kroku: przelewałam pieniądze, zmieniałam konta, przenosiłam inwestycje. Wszystko dyskretnie, tak, żeby niczego nie podejrzewał.
Pewnego ranka poszłam do notariusza podpisać dokumenty, które wcześniej przygotowałam. Poczułam dziwny, ale przyjemny przypływ adrenaliny: każdy podpis na papierze oznaczał, że moja wolność staje się rzeczywistością, że nikt nie może mnie powstrzymać.
Następny